Gdzie można wybrać się mając trzy wolne dni? Oczywiście w góry! Tym razem mój wybór padł na Beskid Żywiecki. Prognoza pogody była kiepska, ale jak się rychło okazało wiatr przegonił chmury i niemal do końca wyjazdu towarzyszyło mi słońce i wspaniałe widoki.
Moją trasę zacząłem w Lachowicach, koło Suchej Beskidzkiej. Idąc przez Jałowiec i Mendralową dotarłem do studenckiej bazy namiotowej na przełęczy Głuchaczki. Było to miejsce, w którym zamierzałem zakończyć wędrówkę pierwszego dnia. Ponieważ było dopiero południe, a pogoda zachęcała do dalszego marszu zadecydowałem, że wejdę na Pilsko. Trzykrotnie trafiałem w tym miejscu na bardzo dobre warunki atmosferyczne - tak było i teraz. Tym razem dostałem się tam od strony słowackiej miejscowości Oravská Polhora. Postanowiłem, że zostanę na szczycie by w promieniach zachodzącego słońca podziwiać rozległą panoramę. Na horyzoncie dało się zauważyć między innymi Babią Górę, Rysiankę oraz Jezioro Orawskie. Po wykonaniu kilku ujęć zszedłem do studenckiej bazy namiotowej na Hali Górowej.
Ranek był słoneczny i rześki. Szybko dotarłem do schroniska na Rysiance gdzie posiliłem się i zażyłem odpoczynku. Stąd przez Redykalny Wierch dotarłem do miejscowości Ujsoły. Po drodze mogłem podziwiać piękne widoki i skosztować malin. Po uzupełnieniu zapasów żywności ruszyłem na Muńcuł. Strome podejście było męczące, ale nagrodą za jego pokonanie była jagodowa uczta na śródleśnej polanie. Pokrzepiony błyskawicznie pokonałem ostatni odcinek zielonego szlaku dzielący mnie od Bacówki na Rycerzowej.
Ostatni dzień zacząłem od podziwiania wschodu słońca ze zbocza Wielkiej Rycerzowej. Początek był niepozorny. Jednakże wraz z upływającym czasem chmury zaczęły przybierać piękne pastelowe kolory od ciemnego fioletu, przez róż, po żółty. Chwila gdy zza grzbietu zaczęła wychylać się złota tarcza słońca była magiczna.
Mój wyjazd zakończyłem zejściem do Ujsołów. Po drodze zatrzymałem się w klimatycznej Chacie Chemików położonej nad potokiem Danielka. Popijając herbatę przeczekałem tam gwałtowną lecz krótką burze, po czym pomaszerowałem na stacje PKP Rajczy gdzie wsiadłem w pociąg do Katowic.